Tagi“chustonoszenie”

Potrzebą każdego rodzica jest mieć zdrowe i szczęśliwe dziecko. Czasami nie zawsze wszystko idzie gładko tak jakbyśmy tego oczekiwali. Wtedy pojawia rozczarowanie, jesteśmy zmartwieni, chcemy jak jak najlepiej dla naszego dziecka. Dość powszechnie spotykanym problemem w ostatnich czasach jest WNM (wzmożone napięcie mięśniowe) o którym pisałam wcześniej na blogu. W tym poście chciałam Wam trochę podpowiedzieć, jak nosić dzieci, które mają WNM.

Wszystko zaczęło się bardzo niewinnie. Na tyle, że jak wracam do wspomnień korzeni akcji #nicminiewisi, uśmiecham się na samą myśl. Wyobraźcie sobie zwykłą dziewczynę, to mogła być każda z nas. Wstaje rano i wrzuca swoje dziecko do nosidła. Robi sobie selfie w lustrze i publikuje na Instagramie z hasztagiem „nicminiewisi”. Prostym gestem zaprasza do zabawy. Uruchamia to lawinę zdjęć na Instagramie, każdy hasztaguje swoje zdjęcie. Posty z #nicminiewisi rosną jak na drożdzach. Zaczyna być głośno. Rok później ta sama dziewczyna organizuje w Polsce pierwszy festiwal chustowy we Wrocławiu, pierwsze urodziny #nicminiewisi. Niemożliwe? A jednak. Ta dziewczyna to Magda, matka dwóch…

Kiedy mijam na ulicy czy w sklepie rodzica, który niesie swoje dziecko w chuście lub nosidle, nie zwracam już uwagi. Jasne widzę, że niesie. Przecież rozpoznaję, że to chusta. Wiem dokładnie nawet jaka. Wiem jakie wiązanie. To tak jak z czytaniem. Idziesz ulicą i czytasz różne rzeczy, bo umiesz to robić, ale to nie oznacza, że skupiasz się na tym. Ja tak mam z ludźmi, którzy noszą. Widzę ich, ale nic ponadto. A dlaczego? Bo nie chcę być doradcą noszenia w tej właśnie chwili.

Kieszonka to jedno z najbardziej uniwersalnych wiązań. Tak się jakoś przyjęło, że najczęściej karierę z chustonoszeniem zaczyna się właśnie od tego wiązania. Ja sama uczyłam się wiązać w pierwszej kolejności właśnie kieszonki. Jest to wiązanie, które budzi we mnie dużo sprzecznych emocji. Z jednej strony nie pałam do niego wielką miłością, mając wiedzę jakie minusy niesie ze sobą te wiązanie. Z drugiej strony kieszonka czasami jest jedyną z możliwych opcji by zachustować dziecko i w tym momencie oddać tej muszę honor.

W minioną niedzielę miałam okazję uczestniczyć w akcji zorganizowanej przez Fundację Szczęśliwe Macierzyństwo. Są to spotkania dla mam w ciąży i kobiet z małymi dziećmi. Ich celem są bezpłatne konsultacje z różnych dziedzin (żywienia niemowląt, pielęgnacji, bezpieczeństwa dziecka itp). Główną atrakcją jest możliwość wykonania bezpłatnego badania USG i USG 4D.

Sen. Przychodzi i odchodzi. Bywa krótkim czuwaniem, choć bardziej pożądamy dłuższej drzemki. To ile snu potrzebuje niemowlę jest sprawą indywidualną. Także to jak szybko zasypia dziecko, jak długo śpi i jak mocno, to też sprawy na które nie mamy większego wpływu.

Takie o to pytanie przyszło od jednej Mamy do mnie na maila. Czy noszenie w chuście przyzwyczaja do noszenia na rękach? Pierwsza moja reakcja, nie no skąd. Nie można przecież przyzwyczaić, zresztą w ogóle to przecież nie o to chodzi. To pytanie zadawane przez starsze pokolenie, wynikające z ich troski, bo wiem, wierzę, że mają dobre intencje. Babcie chcą, żeby ta matka się po prostu nie nanosiła, nie umordowała.

Magdalena Cichońska. Kobieta, wiek 31 lat. Matka dwóch córek. W 2015 roku ukończyła kurs doradcy noszenia w chuście i nosidłach miękkich – ClauWi. Autorka bloga: Dwie córki. Mieszka we Wrocławiu. Właścicielka ponad 20 chust, stale wędrujących po Polsce. Odpowiedzialna za #nicminiewisi