Tagi“dociąganie”

Kieszonka to jedno z najbardziej uniwersalnych wiązań. Tak się jakoś przyjęło, że najczęściej karierę z chustonoszeniem zaczyna się właśnie od tego wiązania. Ja sama uczyłam się wiązać w pierwszej kolejności właśnie kieszonki. Jest to wiązanie, które budzi we mnie dużo sprzecznych emocji. Z jednej strony nie pałam do niego wielką miłością, mając wiedzę jakie minusy niesie ze sobą te wiązanie. Z drugiej strony kieszonka czasami jest jedyną z możliwych opcji by zachustować dziecko i w tym momencie oddać tej muszę honor.

W podjęciu decyzji o noszeniu dziecka w chuście rodziców przeraża jedna podstawowa rzecz. Jak to zawiązać?! Często mają obawy, że chusta będzie zbyt mocno dociągnięta, czy przypadkiem dziecko się w tym nie udusi. Inni z kolei boją się, że nie dadzą rady dobrze ściągnąć chusty i dziecko z niej wypadnie. Wierzcie lub nie, to są tylko mity. Nie jest możliwe, by dziecko w prawidłowo zawiązanej chuście udusiło się lub z niej wypadło. Po prostu nie jest.

Kiedy jadę na konsultację i uczę wiązać maluszki z przodu. Często napominam, że kolejnym wiązaniem do nauki może być plecak prosty i nie jest to za wcześniej. Plecak prosty to wiązanie także od urodzenia. Tymczasem dużo osób myśli, że na plecach to można nosić starsze dzieci, najlepiej siedzące lub chociaż trzymające głowę. To jednak wszystko mity. Przebieg chusty w plecaku prostym jest taka sama jest w kangurku. A jak wiadomo w kangurku nosimy już noworodki. Plecak prosty różni się tylko tym, że jest to wiązanie na plecach. 

Kangurek prosty. Jest to wiązanie polecane od urodzenia. Potrzebujemy do niego chusty tkanej tzw. krótkiej, zazwyczaj 3,6-3,8 wystarczy. Dla większych osób i dzieci, lepsza będzie 4,2. Często też rodzice kupują uniwersalny rozmiar 4,6, który starcza na wszystkie wiązania. Na kangurka jest to trochę za długa chusta, ale nie tak, że jest to niemożliwe. Chciałam opowiedzieć o kangurku, bo z moich obserwacji wynika, że nie jest to za bardzo popularne wiązanie. Choć w ostatnich latach coraz częściej Rodzice wybierają właśnie to wiązanie. Nie ukrywam, że moja przyjaźń z kangurkiem zaczęła się dopiero wtedy kiedy dobrze opanowałam to wiązanie. Kangurek nie wybacza…