Tagi“Warszawa”

Nie wierzę, po prostu nie wierzę. Mam wrażenie, że wczoraj wymyśliłam Zamotanki i to, że cyklicznie chciałabym się spotykać z rodzicami, aby opowiadać im o chustach, a to się okazuje, że takich spotkań odbyło się już trzy i czwarte w drodze. I ciągle mnie zaskakujecie, tym że tak licznie przychodzicie i tym, że zaczynacie na te spotkania wracać. Cieszę się, bo to dla mnie znak, że to dla Was nie był zmarnowany czas.

Kiedy ponad 3 lata temu organizowałam pierwsze spotkanie chustowe, gdzieś na warszawskim Tarchominie, przyszła wtedy na spotkanie jedna mama z mężem i dzieckiem. Ucieszyłam się wtedy, że przyszedł ktokolwiek. Gdyby wtedy ktoś mi powiedział, że będą takie meetingi, na które nie będzie się można dostać, nie uwierzyłabym. W sobotę odbyły się drugie Zamotanki, jak zwykle w 8 stopach w Warszawie, przyszło prawie 50 osób. To jest dla mnie coś naprawdę niesamowitego i budującego. Pomimo, tak dużej ilości ludzi i dzieci, atmosfera była bardzo spokojna, uważna. Dzieci jak zahipnotyzowane słuchały wraz z rodzicami. Udało mi się pokazać wszystkie podstawowe wiązania, a także…

Mam takie marzenie, ono się powoli spełnia. Stworzyć takie miejsce w Warszawie. Miejsce spotkań. Mniej mi chodzi o miejsce, bardziej o ludzi, którzy to miejsce będą tworzyć. Miejsce w którym będą się mogły spotkać osoby zainteresowane chustonoszeniem, wszystkie mamy które szukają pomocy chustowej, chcą się czegoś dowiedzieć. Ale to nie będą rozmowy tylko o chustach, możemy rozmawiać o wszystkim.