Tagi“wakacje”

Jesteśmy na Rodos. Na wakacjach naszych marzeń. Dziś wyjątkowy dzień, bo 18 sierpnia. Dla Was to dzień jak każdy inny, dla mnie dziewiąta rocznica naszego ślubu. Między innymi jesteśmy właśnie w tym czasie na rodzinnych wakacjach. Miała być romantyczna kolacja, pyszne wino, oliwki, dzieci razem z nami. Są już duże więc co to za problem. Nie przewidzieliśmy, że razem z dziećmi zabieramy na wakacje zapalenie ucha, infekcje gardła, gorączkę. 

Przez te kilka ostatnich lat, odkąd w moim życiu są razem ze mną dzieci, nauczyłam się od nich bardzo ważnej rzeczy. A mianowicie takiej, że dziś też jest dzień. Wcześniej żyłam w takim pędzie, pomiędzy wczoraj, a jutro. Nie było tego dzisiaj. W tym dzisiaj, działy się nadal rzeczy z wczoraj, których nie udało się wczoraj załatwić. A także, rzeczy na jutro, które już trzeba było chociaż w głowie przygotować.

Możecie mi opowiadać o wakacjach marzeń bez końca, kusić egzotycznymi zdjęciami, rajskimi plażami, drinkami z palemką. Możecie mi pokazywać nieodkryte zakątki, tajemnicze świątynie, bujną przyrodę tropikalnych lasów. Ja się tym zachwycę, ale ja w to nie uwierzę. Nie uwierzę, że jest mi to potrzebne do szczęścia. Jest jedna taka rzecz, bez której wakacje uważam za nieudane. Jest jedna taka rzecz, która zawsze musi się wydarzyć. To są właśnie wakacje nad polskim morzem. Tu jest mój dom.

Myślałam, że jestem zakochana we Włoszech. Tak sobie myślałam dopóki nie przyjechałam do Chorwacji. Dawno temu myśl o wakacjach tutaj zaszczepiła we mnie Lekkoduszna. Wiedziałam, że jest to cel na najbliższy wrzesień. I teraz jestem tu. Oddycham głęboko. Chorwacja jest przepiękna i ma tyle do zaoferowania. Nie sposób się tu nudzić. Jeździmy palcem po mapie wybierając nowe miasteczka by je odwiedzić, z wielu miejsc musimy zrezygnować, bo jednak za mało czasu. Ja już wiem, że tu będę wracać. Póki co jem Chorwację łyżkami. Zapycham się nią, oby mi starczyło do następnego lata.

Jeśli chce się będąc w Chorwacji zobaczyć coś więcej, nie sposób nie przemieścić się na którąś z tych przepięknych wysp. Z Zadaru przedostaliśmy się promem samochodowym, co było niesamowitą atrakcją dla dzieci, na sąsiednią wyspę Ugljan. Celowo zabraliśmy ze sobą auta na drugą stronę, bo chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej, a nie tylko portowe miasteczko.

Mija trzeci dzień naszego campingowania w Chorwacji. Jesteśmy w trzy rodziny, łącznie siedmioro dzieci. Uwielbiam wakacje w tym stylu. Ogromny camping, funkcjonujący jak małe miasteczko. Jeśli ktoś nie chce i nie ma potrzeby, nie musi się stąd ruszać przez cały wyjazd. Wszystko jest tu na miejscu. Domki, parcele, sklepy, baseny, stragany z owocami, place zabaw no i najważniejsze morze i plaża. Zaton Holiday Resort jest bardzo dużym obozowiskiem. Można wybrać pomiędzy apartamentami, a mobile home, po zwykłą parcelę, a także bardzo nowoczesne domki namiotowe. Wszystko w zależności od potrzeb.

Las. Jest takim miejscem, gdzie otwieramy duszę i serce. Szukamy spokoju. Uwielbiam chodzić z dziećmi po lesie. One tam przestają wariować. Czują się dobrze. Znajdują skarby. Patyki i szyszki. Ja też się rozluźniam. Nagle nie muszę patrzeć na to, czy któreś nie wbiegnie na ulicę. Czy nie zgubi się w tłumie. Idziemy przed siebie, wdychamy powietrze i ten specyficzny zapach lasu. Uwielbiam mokry las.

Jeśli myślicie, że Jastarnia to tylko morze, woda i piasek to się mylicie. Za co kocham Jastarnię i czemu wracam tu co rok? Ponieważ tutaj zawsze jest co robić bez względu na to, czy jest pogoda czy nie. A zdradzę Wam, że czerwiec to taki miesiąc, który mnie jeszcze nigdy nie zawiódł i jednocześnie, żałuję, że to już raczej ostatnie długie czerwcowe wakacje, bo za chwilę szkoła i życie na poważnie. To też takie miejsce, które daje moim dzieciom niesamowite możliwości rozwoju. Zawsze wracają stąd odmienione na lepsze. A dla mnie miejsce, gdzie potrafię też znaleźć czas, by zadbać o…