Tagi“rodzice”

Siedzę i myślę od czego zacząć. W którym momencie naszego życia przestajemy myśleć o sobie. W którym momencie naszego życia odkładamy nasze potrzeby, pasje na później i co jest w danej chwili ważniejsze, że to robimy. Czasami przestajemy troszczyć się o siebie, bo przychodzi czas w którym inne potrzeby stają się ważniejsze. I to właśnie teraz o nie potrzebujemy zadbać. Coś starego musi ustąpić, by móc zrobić miejsce nowemu.

Zmysł dotyku jest najmocniej rozwiniętym zmysłem u noworodków. Dotyk dla noworodka jest bardzo istotny o wiele ważniejszy niż słuch, wzrok czy nawet smak lub zapach. Przez zmysł dotyku noworodki zaczynają poznawać świat. Jeśli się nad tym dobrze zastanowimy, szybko dostrzeżemy dlaczego noworodki tak bardzo potrzebują bliskości, tak bardzo lubią być noszone i tulone. 

Co wolno naszym dzieciom? Wolno im biegać boso po placu zabaw, lepiej nie, bo tyle tam zarazków. Wolno im lizać śnieg w zimę. Oj, na pewno nie. A czy mogą zniknąć nam z oczu? Zrobić coś po kryjomu, samodzielnie. Czy mamy momenty, że nie wiemy gdzie jest i co robi nasze dziecko?

Ostatnio myślę sobie dużo o takiej kwestii, jak to jest i czemu tak jest, że inne dzieci nie denerwują nas tak bardzo jak nasze. Jak to jest, że mamy więcej przestrzeni na zachowanie innych dzieci, a zdecydowanie mniej na to co robią nasze. Dlaczego pozwalamy sobie na zupełnie inne zachowanie do naszych dzieci, a cudze w podobnej sytuacji traktujemy zupełnie inaczej. Aż wreszcie, czemu potrzeby innych dzieci, są dla nas często ważniejsze od potrzeb naszego dziecka. 

Czy wiecie, że każdy z nas ma w sobie wbudowany indywidualny program rodzicielski, który dała nam ewolucja. To oznacza, że każdy z nas doskonale wie jak wychować swoje dziecko! Każdy bez wyjątku, Ty też! Program jest banalny, bazuje na emocjach, więzi, sile przetrwania. Jednak problem jest w tym, że został on zakłócony. Żyjemy w zbyt wielkim szumie, natłoku informacji i sztucznych autorytetów. Przestaliśmy w siebie wierzyć. Przestaliśmy słuchać siebie. Widzimy tylko to co robią i mówią inni. I przez to już nie wiemy, co sami mamy robić.