Tagi“doradca noszenia”

Plecak prosty. Wiązanie budzące najwięcej emocji, a jednocześnie zaspokajające najwięcej potrzeb.  Kiedy umawiam się na konsultacje indywidualne z chustonoszenia, czasem ktoś wyraża prośbę, że może jeszcze plecak prosty. To taka nieśmiała prośba, dużo w niej zawsze troski, ciekawości. Ja się wcale nie dziwię. Doskonale rozumiem jak wygląda to wiązanie, jakie budzi pytania. Czemu samemu brakuje odwagi, by się do niego przymierzyć. Dlatego zawsze zachęcam do wiązania plecaka prostego z moim udziałem, wiem, że to bardzo przełamuje rodziców. Zdecydowanie się na to samemu, jest o wiele trudniejsze. Wiem, bo sama bardzo długo trenowałam plecak prosty z córką. I wiele frustracji mnie…

Jest sobota rano. Jestem u młodej dziewczyny, na imię jej Ania. Miesiąc temu jej świat wywrócił się do góry nogami, została Mamą. Długo umawiałyśmy się na spotkanie, ale w końcu się udało i jestem. Po kilku próbach trenowania wiązania na lalce, Ani udaje się zamotać dziecko w chustę. „Nie przestawaj chodzić, albo kołysz się lekko” – podpowiadam. Dziecko będąc w chuście potrzebuje trochę ruchu. Ania zaczyna się kołysać i rozmawiamy sobie swobodnie o chustach. Już wie, że chce kupić chustę do noszenia dziecka. Przekonała się. Teraz tylko trzeba dokonać wyboru jaka chusta. Wybór jest ogromny. Podpowiadam jej jakie ma możliwości,…

Jeśli mamy w domu noworodka lub małe niemowlę i chcemy je nosić w chuście, pierwsza rzecz o którą się najbardziej boimy to bezpieczeństwo dziecka, to żeby nie stała mu się żadna krzywda. Nie mając doświadczenia z chustą, nie wiedząc jak powinno wyglądać dziecko w chuście, trudno nam jest wziąć odpowiedzialność za to co robimy. Internet pokazuje naprawdę wiele modeli noszenia dziecka. Od chust elastycznych (rzekomo dla najmniejszych dzieci, po nosidła ergonomiczne z wkładką dla noworodka). Nie chcę krytykować tych wszystkich rozwiązań, bo zdarza się tak, że czasem dla kogoś, komu z jakiś przyczyn nie po drodze z chustą tkaną, inne rozwiązania…

Cztery lata temu napisałam pierwszy wpis na blogu. Wtedy też byłam świeżo po skończeniu kursu doradcy noszenia ClauWi – Szkoła Noszenia. W głowie miałam pełno ideałów. Z nimi ruszyłam w świat. Szybko rzeczywistość zweryfikowała moją wiedzę. A może inaczej, uzupełniała ją. Jako doradca noszenia w chuście stawałam się coraz bardziej kompetentna, intuicyjna, ufająca sobie i rodzicom. Lata pracy nauczyły mnie, że konsultacje z chusty nie zawsze są po to, żeby faktycznie nosić dziecko. Rodzice, których spotkałam na swojej drodze (a uważam, że miałam wybitne szczęście do ludzi) pokazali mi tak liczne modele potrzeb i możliwości i tego, dlaczego chcą się o…

Kiedy mijam na ulicy czy w sklepie rodzica, który niesie swoje dziecko w chuście lub nosidle, nie zwracam już uwagi. Jasne widzę, że niesie. Przecież rozpoznaję, że to chusta. Wiem dokładnie nawet jaka. Wiem jakie wiązanie. To tak jak z czytaniem. Idziesz ulicą i czytasz różne rzeczy, bo umiesz to robić, ale to nie oznacza, że skupiasz się na tym. Ja tak mam z ludźmi, którzy noszą. Widzę ich, ale nic ponadto. A dlaczego? Bo nie chcę być doradcą noszenia w tej właśnie chwili.

Kieszonka to jedno z najbardziej uniwersalnych wiązań. Tak się jakoś przyjęło, że najczęściej karierę z chustonoszeniem zaczyna się właśnie od tego wiązania. Ja sama uczyłam się wiązać w pierwszej kolejności właśnie kieszonki. Jest to wiązanie, które budzi we mnie dużo sprzecznych emocji. Z jednej strony nie pałam do niego wielką miłością, mając wiedzę jakie minusy niesie ze sobą te wiązanie. Z drugiej strony kieszonka czasami jest jedyną z możliwych opcji by zachustować dziecko i w tym momencie oddać tej muszę honor.

Magdalena Cichońska. Kobieta, wiek 31 lat. Matka dwóch córek. W 2015 roku ukończyła kurs doradcy noszenia w chuście i nosidłach miękkich – ClauWi. Autorka bloga: Dwie córki. Mieszka we Wrocławiu. Właścicielka ponad 20 chust, stale wędrujących po Polsce. Odpowiedzialna za #nicminiewisi 

Nie wierzę, po prostu nie wierzę. Mam wrażenie, że wczoraj wymyśliłam Zamotanki i to, że cyklicznie chciałabym się spotykać z rodzicami, aby opowiadać im o chustach, a to się okazuje, że takich spotkań odbyło się już trzy i czwarte w drodze. I ciągle mnie zaskakujecie, tym że tak licznie przychodzicie i tym, że zaczynacie na te spotkania wracać. Cieszę się, bo to dla mnie znak, że to dla Was nie był zmarnowany czas.

Kiedy ponad 3 lata temu organizowałam pierwsze spotkanie chustowe, gdzieś na warszawskim Tarchominie, przyszła wtedy na spotkanie jedna mama z mężem i dzieckiem. Ucieszyłam się wtedy, że przyszedł ktokolwiek. Gdyby wtedy ktoś mi powiedział, że będą takie meetingi, na które nie będzie się można dostać, nie uwierzyłabym. W sobotę odbyły się drugie Zamotanki, jak zwykle w 8 stopach w Warszawie, przyszło prawie 50 osób. To jest dla mnie coś naprawdę niesamowitego i budującego. Pomimo, tak dużej ilości ludzi i dzieci, atmosfera była bardzo spokojna, uważna. Dzieci jak zahipnotyzowane słuchały wraz z rodzicami. Udało mi się pokazać wszystkie podstawowe wiązania, a także…