Tagi“babywearing”

Jadę na konsultację gdzie Mama już wiążę w chustę. Ta Mama potrzebuje wiedzieć, czy robi to dobrze, a także chce się nauczyć dodatkowego wiązania. Ma też jakieś tam nosidło, które dostała od koleżanki, boi się czy może je wykorzystać, bo być może zrobi dziecku krzywdę. Tyle się nasłuchała o nosidłach, o tym, że nie wolno. Dziecko jest za małe, na pewno zrobi mu tym nosidłem krzywdę. Z drugiej strony czy wiązanie dziecka w trochę źle dociągniętej chuście jest bezpieczne, mały cały czas ucieka na jedną stronę, a jego kręgosłup wykrzywia się w literę C, ale nie w tę stronę którą…

Kiedy ktoś mnie pyta o chustę, polecam różne firmy. Przede wszystkim zawsze wychodzę od rodzaju wiązania, od tego jak rodzic radzi sobie z chustą,  jakie ma możliwości i kompetencje. Ile chce wydać na chustę, co od chusty oczekuje. Co mu się podoba. Jest teraz wiele chust, wręcz plaga. Nie starczy mi dzieci i czasu na chustonoszenie, by spróbować wszystkich chust. Nigdy nie staram się przekładać swoich odczuć na decyzję rodziców. Raczej staram się wykorzystać wiedzę najlepiej jak potrafię, by wskazać rodzicowi chustę, która mu się sprawdzi.

Kiedy rodzice po raz pierwszy zawiązują dziecko w chustę i ono w końcu zasypia, następuje błogi spokój. Radość ze snu z dziecka może zrozumieć tylko ktoś, kto bardzo tego potrzebuje, zarówno dla siebie jak i dla maleństwa. Często ten sen jest podstawową i najważniejszą potrzebą, tym gorzej jeśli są trudności w jej zaspokojeniu. Czy są jakieś sposoby, żeby sobie to ułatwić. Czy jest coś co zadziała na moje dziecko.

Przez te kilka ostatnich lat, odkąd w moim życiu są razem ze mną dzieci, nauczyłam się od nich bardzo ważnej rzeczy. A mianowicie takiej, że dziś też jest dzień. Wcześniej żyłam w takim pędzie, pomiędzy wczoraj, a jutro. Nie było tego dzisiaj. W tym dzisiaj, działy się nadal rzeczy z wczoraj, których nie udało się wczoraj załatwić. A także, rzeczy na jutro, które już trzeba było chociaż w głowie przygotować.

Kiedy rodzice decydują się wybrać nosidło ergonomiczne, zaczynają przeszukiwać rynek producentów, okazuje się, że wybór jest dosyć duży, jednak wcale to nie ułatwia sprawy. Jak wybrać dobre nosidło i takie, które będzie pasować do dziecka. Skąd to wiedzieć, jeśli nie można tego nosidła przymierzyć. Fidella zdaje się dobrze zdawać z tego sprawę. Dlatego wyszła na przeciw oczekiwaniom rodzicom i dzieciom, tworząc produkty, które po pierwsze rosną wraz z dzieckiem, po drugie rodzaje nosideł różnią się od siebie, dzięki temu trafiają w różne gusta i oczekiwania.

Kiedy mijam na ulicy czy w sklepie rodzica, który niesie swoje dziecko w chuście lub nosidle, nie zwracam już uwagi. Jasne widzę, że niesie. Przecież rozpoznaję, że to chusta. Wiem dokładnie nawet jaka. Wiem jakie wiązanie. To tak jak z czytaniem. Idziesz ulicą i czytasz różne rzeczy, bo umiesz to robić, ale to nie oznacza, że skupiasz się na tym. Ja tak mam z ludźmi, którzy noszą. Widzę ich, ale nic ponadto. A dlaczego? Bo nie chcę być doradcą noszenia w tej właśnie chwili.

Kieszonka to jedno z najbardziej uniwersalnych wiązań. Tak się jakoś przyjęło, że najczęściej karierę z chustonoszeniem zaczyna się właśnie od tego wiązania. Ja sama uczyłam się wiązać w pierwszej kolejności właśnie kieszonki. Jest to wiązanie, które budzi we mnie dużo sprzecznych emocji. Z jednej strony nie pałam do niego wielką miłością, mając wiedzę jakie minusy niesie ze sobą te wiązanie. Z drugiej strony kieszonka czasami jest jedyną z możliwych opcji by zachustować dziecko i w tym momencie oddać tej muszę honor.

Większość dzieci rodzi się z lekką asymetrią. To normalne, ponieważ położenie dziecka wewnątrz macicy nie stwarza warunków, na to by dziecko mogło ułożyć się symetrycznie. W macicy jest ciasno, każdy maluch układa się w niej trochę inaczej, utrwalając sobie jednocześnie czasem nieodpowiednie wzorce. Kiedy powinniśmy się nimi martwić, gdzie szukam porady, a także jak noszenie w chuście wpływa na asymetrię.

Kiedy rodzic, który chce zacząć przygodę z chustonoszeniem stoi przed decyzją o zakupie chusty, ogarnia go prawie rozpacz. Jego potrzebą jest po prostu zakup dobrej chusty, która będzie spełniała dwa warunki, dobra i bezpieczna dla dziecka, a także w razie co można ją będzie łatwo sprzedać, bo każdy rodzic, który jeszcze nie nosi, zastanawia się nad powodzeniem tego przedsięwzięcia. Dlatego nie chce inwestować w chustę za dużych pieniędzy, żeby później nie mieć poczucia wyrzuconej kasy w błoto.

Mam słabość do wełny. Uwielbiam wełniane chusty, zwłaszcza jeśli to wełna merino. Zima to dla mnie najlepsze pora, by zainwestować w jedną taką fajną chustę z dodatkiem merino. Idealnie jest, kiedy chusta w składzie nie ma tylko bawełny i merino. Dla mnie najfajniejsze chusty to te z pomieszanym składem i proporcjami. Dziś chciałam Wam pokazać trzy piękne chusty. Nie są to co prawda zimowe kolory, tylko letnie. Ale bardziej chce Wam opowiedzieć o składzie.