fbpx

Tagi“dzieci”

Przeszłam się wczoraj do Rossmana po pastę do zębów i skarpetki. Zupełnie jak w czasach gdy miałam małe dzieci i na chwilę wyrywałam się z domu. Jak wiadomo wyjście do sklepu jest wtedy atrakcją razy milion. Conajmniej jakbyśmy jechały na 2 tygodniowy urlop bez dzieci. Oszałamiające poczucie wolności, że za nikogo, chociaż przez chwile, nie jesteśmy odpowiedzialne. 

Dobrze pamiętam, kiedy jako mała dziewczynka mieszkałam z rodzicami na Grochowie w Warszawie i próbowałam poznać swoje miasto. Pamiętam pomnik, do którego kiedy dojeżdżałam, miałam poczucie, że jest to dla mnie drugi koniec świata. I jestem tak daleko od domu, że już dalej być nie mogę. Potem ten sam pomnik, był w połowie drogi do mojego liceum. A na studiach pierwszy raz poleciałam samolotem, widząc pierwszy raz świat z góry.

Gramy z dziećmi w planszówki od lat. Jest to nasza ulubiona forma spędzania z nimi wolnego czasu. Przerobiłam więc wiele gier, także dla tych najmłodszych dzieci, bo pierwsze planszówki i gry wjeżdżały u nas jak tylko dzieciaki miały około 2,5-3 lat. Dlatego dziś, chciałam Wam pokazać kilka propozycji dla tych najmłodszych dzieci, które dopiero zaczynają swoje przygody z grami planszowymi. Nigdy nie jest za wcześnie na pierwsze próby wspólnego grania z dzieckiem. A zasady są czasem, po to, by je łamać.

Wydaje mi się choć mogę się mylić, ale sądzę, że nie ma dwóch takich samych ludzi na świecie. Nawet bliźniaki, to tylko pozorne podobieństwo. Fizycznie mogą być do siebie bardzo podobni, jednak wygląd nie ma żadnego znaczenia. Zdarza się tak w życiu, że spotykamy osoby, które są podobne do nas, często dobrze się z nimi czujemy, coś nas łączy. Jest porozumienie, jest chemia. Jednak to tylko pewne podobieństwa, kilka cech, może podobna wiedza i zbliżone umiejętności. Dalej jednak jesteśmy różnymi ludźmi. To naturalne, że różnimy się od siebie. Różnią się nasze myśli, zachowania, różnią się nasze doświadczenia. Mogę być podobne,…

Przez te kilka ostatnich lat, odkąd w moim życiu są razem ze mną dzieci, nauczyłam się od nich bardzo ważnej rzeczy. A mianowicie takiej, że dziś też jest dzień. Wcześniej żyłam w takim pędzie, pomiędzy wczoraj, a jutro. Nie było tego dzisiaj. W tym dzisiaj, działy się nadal rzeczy z wczoraj, których nie udało się wczoraj załatwić. A także, rzeczy na jutro, które już trzeba było chociaż w głowie przygotować.

Co wolno naszym dzieciom? Wolno im biegać boso po placu zabaw, lepiej nie, bo tyle tam zarazków. Wolno im lizać śnieg w zimę. Oj, na pewno nie. A czy mogą zniknąć nam z oczu? Zrobić coś po kryjomu, samodzielnie. Czy mamy momenty, że nie wiemy gdzie jest i co robi nasze dziecko?

Kiedy myślisz o tym, żeby mieć dziecko. Jakie sobie zadajesz pytania? Czy analizujesz ile masz lat, czy już zegar tyka? Czy myślisz o swojej pracy. Myślisz też o tym, czy Cię stać na dziecko? Czy to dobry moment, też pewnie myślisz o tym. Myślisz też o sobie jako kobiecie. Myślisz o ciąży, porodzie o figurze. Co pomyślą inni? Myślisz o tym wszystkim, prawda?

Polska to piękny kraj. Jest tyle miejsc, które można zobaczyć, odwiedzić. Mamy swoje turystyczne kultowe miejsca, odwiedzane bardzo licznie nie tylko przez Polaków. Jednym z nich jest Kazimierz Dolny. W sezonie rynek miasta, to jeden wielki ocean ludzkich ciał. Można się zniechęcić. Ale można zrobić też coś innego. Każde miejsce ma swoją tajemnicę. Wystarczy szczypta szczęścia i trochę czasu by jej poszukać.

Odkąd tylko zostałam mężatką, bardzo często na przestrzeni tych pierwszych lat słyszałam: To kiedy będzie dzidziuś? Potem jak już ten pierwsze dzidziuś się pojawił, pojawiło się następne pytanie: To kiedy następne maleństwo? Temu pytaniu często towarzyszyło stwierdzenie, fajnie jakby to była dziewczynka, to będzie parka! Te pytania choć tak bardzo intymne, słyszałam naprawdę od różnych osób, często towarzyszyło temu dotykanie mojego brzucha, nawet gdy nie byłam w ciąży. Ja sama nie byłam lepsza, widząc się z koleżanką, która mogłaby potencjalnie zostać za chwilę matką, też pytałam z ciekawości. Aż w końcu zrozumiałam, że to nie moja sprawa.

Ostatnio myślę sobie dużo o takiej kwestii, jak to jest i czemu tak jest, że inne dzieci nie denerwują nas tak bardzo jak nasze. Jak to jest, że mamy więcej przestrzeni na zachowanie innych dzieci, a zdecydowanie mniej na to co robią nasze. Dlaczego pozwalamy sobie na zupełnie inne zachowanie do naszych dzieci, a cudze w podobnej sytuacji traktujemy zupełnie inaczej. Aż wreszcie, czemu potrzeby innych dzieci, są dla nas często ważniejsze od potrzeb naszego dziecka.