fbpx

Tagi“dzieci”

Dziś będzie kulinarnie, tak wyjątkowo z okazji Nowego Roku. I trochę będzie o słodyczach, które moje dzieci jeśli jedzą to w ograniczonych ilościach i jest im to wydzielane. Tak wiem, biedne dzieci. Niestety gdybym dała im wolność wyboru jadłyby tylko czekoladę. Na szczęście moje dzieci kochają domowe ciasta. Kuba jest miłośnikiem serników, a Julianka kocha ciasta czekoladowe (co oznacza po prostu pieczenie zwykłego murzynka w różnych wariantach).

Próbuję sobie przypomnieć kiedy ostatnio widziałam Zimę. Hej, Zimo! Gdzie jesteś? Wiem, temperatury nie sprzyjają, boisz się pokazać, bo od razu znikniesz. Ale wiesz moje dzieci czekają na Ciebie. Pytają kiedy przyjdziesz, chcą jeździć na sankach. A Ciebie nie ma. I co gorsza wygląda na to, że nie będzie.

Adwent. Długo się zastanawiałam jak ograć ten temat w tym roku. Będę z Wami szczera, ani razu nie zrobiłam jeszcze dzieciom żadnego kalendarza adwentowego. Nie licząc tych kalendarzy gotowców. W tym roku moim marzeniem jest by było inaczej. Chciałam, żeby to było coś takiego, co nie tylko będziemy robić w pośpiechu codziennie rano przed wyjściem do szkoły czy przedszkola. Chciałam, żeby ten czas odliczania dni do świąt, był czasem wspólnym, byśmy mogli razem usiąść, wyciszyć się po całym dniu. Miałam totalną pustkę w głowie, zero pomysłu. Mało z Was pewnie wie, że z wykształcenia jestem polonistką. Lata świetlne temu skończyłam…

Motoryka mała to bardzo ważny element rozwoju każdego dziecka, który odpowiada za takie czynności jak: malowanie, rysowanie, pisanie, ugniatanie, ogólna praca rączkami. Dzieci, które przygotowują się do szkoły, a może już w niej są. Zmierzyć się muszę z licznymi szlaczkami, które od tej chwili będą musiały trenować. 

Jeśli chce się będąc w Chorwacji zobaczyć coś więcej, nie sposób nie przemieścić się na którąś z tych przepięknych wysp. Z Zadaru przedostaliśmy się promem samochodowym, co było niesamowitą atrakcją dla dzieci, na sąsiednią wyspę Ugljan. Celowo zabraliśmy ze sobą auta na drugą stronę, bo chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej, a nie tylko portowe miasteczko.

Las. Jest takim miejscem, gdzie otwieramy duszę i serce. Szukamy spokoju. Uwielbiam chodzić z dziećmi po lesie. One tam przestają wariować. Czują się dobrze. Znajdują skarby. Patyki i szyszki. Ja też się rozluźniam. Nagle nie muszę patrzeć na to, czy któreś nie wbiegnie na ulicę. Czy nie zgubi się w tłumie. Idziemy przed siebie, wdychamy powietrze i ten specyficzny zapach lasu. Uwielbiam mokry las.

To pytanie retoryczne. Nie ma na nie odpowiedzi. Teoretycznie. Bo może jednak jest jakiś klucz, do tego by sensownie na nie odpowiedzieć? Zanim spróbuję go znaleźć, opowiem, jak było ze mną. Nigdy nie lubiłam dzieci, ale zawsze chciałam je mieć. Śmieszne prawda? Wcale nie. Otóż wiedziałam, że z moimi dziećmi będzie po prostu inaczej. Przecież moje dzieci będą grzeczne i kochane, nie będą mnie denerwować. Wcale, ale to wcale. I nigdy nie zamknę się przed nimi w drugim pokoju, by liczyć do 10 i odrzucać mordercze myśli…

Jeśli myślicie, że Jastarnia to tylko morze, woda i piasek to się mylicie. Za co kocham Jastarnię i czemu wracam tu co rok? Ponieważ tutaj zawsze jest co robić bez względu na to, czy jest pogoda czy nie. A zdradzę Wam, że czerwiec to taki miesiąc, który mnie jeszcze nigdy nie zawiódł i jednocześnie, żałuję, że to już raczej ostatnie długie czerwcowe wakacje, bo za chwilę szkoła i życie na poważnie. To też takie miejsce, które daje moim dzieciom niesamowite możliwości rozwoju. Zawsze wracają stąd odmienione na lepsze. A dla mnie miejsce, gdzie potrafię też znaleźć czas, by zadbać o…