Tagi“relacje”

Ostatnio myślę sobie dużo o takiej kwestii, jak to jest i czemu tak jest, że inne dzieci nie denerwują nas tak bardzo jak nasze. Jak to jest, że mamy więcej przestrzeni na zachowanie innych dzieci, a zdecydowanie mniej na to co robią nasze. Dlaczego pozwalamy sobie na zupełnie inne zachowanie do naszych dzieci, a cudze w podobnej sytuacji traktujemy zupełnie inaczej. Aż wreszcie, czemu potrzeby innych dzieci, są dla nas często ważniejsze od potrzeb naszego dziecka. 

Mam córkę, która nie ma nawet czterech lat, choć uparcie powtarza, że ma pięć. Wciąż się śmieje, za chwilę płacze na zmianę. Jest bardzo pewna siebie, bardzo dobrze wie czego chce. Choć wydawać by się mogło, że jest niezwykłą dziewczynką, to tak naprawdę jest dziewczynką jak każda inna. Jednak dla mnie zawsze będzie wyjątkowa, dla mnie jako matki.

Mam takie wspomnienie. Budzę się rano. Biegnę do pokoju rodziców i wskakuje do łóżka, przytulam się do Mamy. Niemalże czuję teraz ciepło tej kołdry w różowe różyczki. Mama leży obok mnie, wtulam się w jej długie czarne włosy. Jestem bezpieczna i jest mi tak dobrze, wszyscy się uśmiechają, a ja jestem najszczęśliwszym dzieckiem na świecie, bo mi wolno wejść rano do łóżka rodziców. Tak naprawdę to chyba tego nie pamiętam. Pamiętam po prostu zdjęcie, na którym jestem w łóżku z Mamą, a ona głaszcze mnie po głowie. Mam krótkie blond włoski, może mam dwa latka, a może tylko rok.

Zastanawiacie się czasem jaką matką będzie wasza córka, albo jakim ojcem będzie wasz syn? Ja myślę o tym często. Obserwuję kulturę w której żyjemy. My Polacy nie umiemy ze sobą rozmawiać. Przeprowadzamy wywiady, wypytujemy, plotkujemy, stawiamy diagnozy, osądzamy i radzimy.  O w tym to jesteśmy najlepsi. W radzeniu. Nie umiemy słuchać. Stąd tyle niewyjaśnionych spraw, które są nam solą w oku. Obserwuję nietrwałość relacji i nieszczerość ludzi, to główne choroby naszego wieku. Pozornie niegroźne, a jednak wszechobecne, atakują jak wirus. Lekarstwa brak.

Pomysł spania razem z dzieckiem w jednym łóżku nie wydaje się w zasadzie niczym nowym. Jednak opinie na ten temat są zdecydowanie podzielone. Jeszcze do niedawna większość osób była temu przeciwna, że to niebezpieczne, że to niehigieniczne oraz nie przynosi żadnych korzyści. Jednak ja widzę coraz więcej zwolenników wspólnego spania i to są po prostu rodzice, którzy doświadczyli tego i widzą, że to im się po prostu sprawdza, nawet jeśli wcześniej byli temu przeciwni.

Kiedy pojawia się drugie dziecko na świecie, najbardziej dotyka to starszaka. Choć czasami może się wydawać, że przyjął rodzeństwo bardzo dobrze, że jest zainteresowany, czuły i empatyczny, to gdzieś w głębi duszy, dziecko może toczyć walkę z emocjami, z którymi nagle musi sobie poradzić. Nie jest łatwo przygotować dziecko na nadejście kolejnego, nie ma na to złotego środka. Ale jest kilka rzeczy, których nie warto robić i które niczemu nie służą.

Czy wiecie, że każdy z nas ma w sobie wbudowany indywidualny program rodzicielski, który dała nam ewolucja. To oznacza, że każdy z nas doskonale wie jak wychować swoje dziecko! Każdy bez wyjątku, Ty też! Program jest banalny, bazuje na emocjach, więzi, sile przetrwania. Jednak problem jest w tym, że został on zakłócony. Żyjemy w zbyt wielkim szumie, natłoku informacji i sztucznych autorytetów. Przestaliśmy w siebie wierzyć. Przestaliśmy słuchać siebie. Widzimy tylko to co robią i mówią inni. I przez to już nie wiemy, co sami mamy robić.

Tatusiowie czasami udają, że noszenie w chuście dziecka kompletnie ich nie interesuje. Przecież to nie męskie. „Nie będę tego robił. Poczekam na nosidło.” Potem z ciekawością, obserwują swoje partnerki podczas wiązania chusty i noszenia dziecka, aż w końcu czekają tylko, by ich namówić do noszenie, żeby przypadkiem inicjatywa nie wyszła od nich. I wtedy się zakochują. Mają możliwość poczuć się trochę jak kobieta w ciąży.